Wyobraź sobie świat, w którym masz realny wpływ na to, jak są wydawane Twoje podatki. Gdzie decyzje dotyczące zdrowia, edukacji czy infrastruktury są podejmowane przez Ciebie i Twoich sąsiadów, a nie przez urzędnika, którego wybrałeś cztery lata temu i którego nie widujesz na co dzień. Czy to możliwe? Spójrzmy na Szwajcarię – kraj, który od lat korzysta z systemu demokracji bezpośredniej. Może warto zastanowić się, czy podobne rozwiązania mogłyby działać w Polsce?
Jak działa demokracja bezpośrednia w Szwajcarii?
W Szwajcarii obywatele mają prawo do bezpośredniego decydowania w najważniejszych sprawach. Za pomocą referendów mogą odrzucić nowe ustawy albo zmienić konstytucję. Jeśli jakiś pomysł władzy nie podoba się obywatelom, wystarczy zebrać określoną liczbę podpisów (na poziomie krajowym jest to 50 tysięcy), aby doprowadzić do głosowania.
Co więcej, Szwajcarzy mają możliwość zgłaszania inicjatyw obywatelskich, czyli własnych propozycji zmian w prawie. Gdy uda im się zebrać 100 tysięcy podpisów, pomysł trafia pod głosowanie całego kraju. Nie decyduje o tym rząd ani parlament – tylko zwykli ludzie.
Dlaczego to działa?
Jednym z kluczowych elementów jest przejrzystość. W Szwajcarii obywatele nie czują, że politycy „załatwiają coś po cichu”. Wszystkie większe decyzje są podejmowane przez społeczeństwo, co sprawia, że mieszkańcy są bardziej zaangażowani i świadomi tego, co się dzieje z publicznymi pieniędzmi.
Dzięki temu systemowi Szwajcarzy mają pewność, że pieniądze z ich podatków trafiają tam, gdzie chcą. To oni decydują, czy chcą większych inwestycji w szkoły, szpitale czy transport, a nie anonimowy urzędnik, którego decyzje są często trudne do zrozumienia.
A co z urzędnikami?
W takim systemie rola urzędników jest ograniczona. Decyzje nie są podejmowane w zaciszu gabinetów, ale przy urnach wyborczych. Zmniejszenie liczby urzędników nie tylko obniża koszty administracji, ale także sprawia, że władza jest bardziej rozproszona i mniej scentralizowana.
Na przykład w Szwajcarii większą rolę odgrywają społeczności lokalne, które same decydują o wielu sprawach, co eliminuje potrzebę ogromnej biurokracji na szczeblu krajowym. W Polsce, gdzie często narzekamy na „rozrost urzędów”, takie rozwiązanie mogłoby być prawdziwą rewolucją.
Dlaczego demokracja bezpośrednia ma sens w Polsce?
- Ty decydujesz o swoich pieniądzach
Zamiast czekać, aż politycy zdecydują, na co wydać Twoje podatki, to Ty miałbyś wpływ na takie decyzje. Wyobraź sobie możliwość głosowania, czy w Twoim mieście priorytetem powinny być nowe drogi, więcej szkół czy nowoczesny szpital. - Więcej władzy w Twoich rękach
Obecnie wybieramy polityków, którzy przez kolejne lata rządzą według własnych wizji. W demokracji bezpośredniej obywatele mają prawo powiedzieć „nie” decyzjom, które uważają za szkodliwe. - Mniejsza liczba urzędników, więcej oszczędności
Polska słynie z rozbudowanej biurokracji. Demokracja bezpośrednia mogłaby ograniczyć jej rozmiar, ponieważ wiele decyzji podejmowaliby sami obywatele. To oznacza mniej kosztów na pensje urzędników, a więcej pieniędzy na potrzeby społeczne.
Czy są jakieś minusy?
Nie da się ukryć, że demokracja bezpośrednia wymaga zaangażowanego i świadomego społeczeństwa. Głosowanie w referendum to odpowiedzialność – trzeba znać konsekwencje swoich decyzji. Poza tym organizacja częstych referendów wiąże się z kosztami, choć w dobie cyfryzacji można byłoby wprowadzić głosowanie online, co znacznie obniżyłoby wydatki.
Polska a demokracja bezpośrednia – czas na zmiany?
Może czas przestać narzekać na polityków i wziąć sprawy we własne ręce? Demokracja bezpośrednia daje obywatelom realny wpływ na sprawy publiczne. To system, w którym decydujesz Ty, a nie ktoś, kto w wyborach obiecał więcej, niż jest w stanie spełnić.
Czy taki system mógłby działać w Polsce? Na pewno wymagałby dostosowania, ale jedno jest pewne – zwiększyłby nasze zaangażowanie i odpowiedzialność za losy kraju. A to już pierwszy krok do zmiany na lepsze.
To czego jestem pewien to to, że demokracja pośrednia nie działa i prowadzi Polskę do katastrofy. Zresztą nie tylko Polskę – Niemcy, Francja to wzorcowe demokracje przedstawicielskie, które z praworządnych i zamożnych krajów stały się państwami chorymi. Chociażby dlatego trzeba spróbować czegoś innego, tym bardziej, że się to sprawdza w europejskim kraju